Jeśli więc poszukują Państwo ciekawej restauracji rodzinnej we Wrocławiu lub miejsca na romantyczną kolację dla dwojga, zapraszamy do rezerwacji stolików w restauracji Hotelu Jasek Premium. Restauracja z kuchnią polską w nowoczesnym wydaniu. Zapach świeżego chleba, krojonego koperku do posypania na młodych ziemniakach…
W sezonie często przy promenadach można też kupić świeże owoce i warzywa. Jeśli ktoś ma ochotę wybrać się do restauracji, w każdej turystycznej miejscowości jest ich naprawdę ogromny wybór! W czasie sezonu przetestowałam ich trochę. Im dalej od centrów miejscowości turystycznych, tym taniej.
Na podstawie tekstu ustal: co robi nadawca wypowiedzi, co się dzieje z odbiorcą. TEKST : Wypisz epitety z wiersza ,,KOŁYSANKA DLA OKRUSZKA ,, Królu mój, ty śpij, ty śpij, a ja, Królu mój, nie będę dzisiaj spał. Kiedyś tam będziesz miał dorosłą duszę, Kiedyś tam, kiedyś tam Ale dziś jesteś mały jak okruszek, Który Los rzucił nam. Skarbie mój, ty śpij, ty śpij, a
Poniedziałek – Czwartek: 11:00 – 19:00. Piątek – Niedziela: 12:00 – 20:00. Kawiarnia w Hotelu Europejskim dzięki wyjątkowej atmosferze, doskonałej kawie i herbacie z dodatkiem smakowitych słodkości jest świetnym miejscem do odpoczynku, pracy i spotkań biznesowych. To miejsce zdecydowanie warte odwiedzenia, gorąco polecane
Cała kategoria „restauracje” z dzielnicy Osiedle Biskupin-Sępolno-Dąbie-Bartoszowice (Wrocław) – adresy i ☎️ numery telefonów, godziny pracy, zdjęcia i recenzje użytkowników na stronie Nicelocal.pl!
Przy połowie stolików w restauracji stoją po 4 krzesła.Przy pozostałych 5 stolikach stoją razem 34 krzesła.Na ile spośród poniższych pytań można odpowiedzieć na postawie tych informacji? Ile jest stolików czteroosobowych w tej restauracji Answer
Bar na plaży dostępny dla Gości w ramach All inclusive. Zakwaterowanie. 110 pokoi; Typy pokoi. ekonomiczne (27 m2), standardowe (29 m2), rodzinne bunk bed (z łóżkiem piętrowym), rodzinne connection roof, rodzinne cennection; Wyposażenie. klimatyzacja, łazienka z WC i suszarką do włosów, telefon, telewizor; Internet Wi-Fi, mini bar i
SIBC3. Największa sieć sushi barów w Polsce stawia na intensywny rozwój. Tylko w pierwszym półroczu 2021 roku na mapie kraju pojawiło się aż 6 nowych restauracji. W sumie pod szyldem Koku Sushi działa ich już 38. Ale to nie koniec, bowiem przygotowania do kolejnych otwarć otwarcia trwają już w w wielu miastach. Nowe lokale Koku Sushi otworzyły się w Lublińcu, Komornikach koło Poznania, Olsztynie, Lubaniu, Bydgoszczy i Łodzi Retkinia. Są to zarówno restauracje w wersji Standard, jak i Point, czyli punkty nastawione wyłącznie na realizację zamówień na wynos i w dostawie. Rekordowa liczba podpisanych umów oraz nowych otwarć cieszy tym bardziej, że znajdujemy się w wyjątkowo trudnym dla gastronomii okresie. Roczny lockdown nadwyrężył kondycję branży, jednak to nie powstrzymało naszych partnerów przed inwestycją w Koku Sushi. Obroty poszczególnych lokali, ogólny wzrost całej sieci oraz poziom zainteresowania franczyzą pokazują, że wdrożone przez nas rozwiązania są skuteczne, a sam biznes – bezpieczny. Mamy nadzieję, że utrzymamy ten trend przez długi czas – mówi Urszula Olechno, współwłaścicielka Koku Sushi. Obecnie restauracje cieszą się z luzowania obostrzeń. Początkowe otwarcie ogródków, później praca przy połowie obłożenia sali, a dzisiaj przy 75% zajętych stolików – pozwoliły lokalom nabrać wiatru w żagle. Mimo że nasze restauracje świetnie radziły sobie na rynku delivery, to z dużą radością powitaliśmy gości “na żywo”. Ruch w pierwszych tygodniach po otwarciu pozytywnie nas zaskoczył. Wszyscy z utęsknieniem czekaliśmy momentu, kiedy wrócimy do standardowych form działania – tłumaczy Urszula Olechno i dodaje: – Niedawno wprowadziliśmy letnie menu oraz odświeżoną identyfikację wizualną. Do tego w wakacje w całej Polsce będzie można spróbować Green Rolls, czyli rolki, która zwyciężyła w naszym wewnętrznym konkursie dla sushi masterów “Nowe inspiracje”. Dzisiaj jednym z większych wyzwań, z jakimi mierzy się sieć, jest znalezienie nowych pracowników. Niestabilność branży sprawiła, że wielu kucharzy odeszło do innych zawodów. Aby przekonać ich do powrotu, Koku Sushi wystartowało ze specjalną kampanią, a jednym z jej elementów jest film przedstawiający historie kilkorga osób związanych z firmą. Nasz przykład pokazuje, że istnieją restauracje, które nawet w obliczu kryzysu oferują stabilne zatrudnienie. Koku Sushi daje też szansę na rozwój zawodowy i zdobycie cennego doświadczenia. W ciągu 20 lat działalności obserwowaliśmy świetne kariery – od podstawowych stanowisk po sushi masterów, managerów czy właścicieli własnych lokali. Mamy nadzieję, że te historie zainspirują młodych ludzi, którzy będą chcieli związać się z nami na dłużej – podsumowuje Urszula Olechno.
01 z 07 Wejdź do przepysznych potraw i dramatycznych widoków Duck & Waffle sunset. Duck & Waffle Ugryźmy się w londyńskiej restauracji i podziwiaj widoki na panoramę miasta, rezerwując stolik w jednym z tych sześciu miejsc, gdzie jedzenie jest tak pyszne, jak widoki. Począwszy od ekskluzywnej jadalni w stylu Art Deco po bujne, całodobowe bistro, odwiedziliśmy najlepsze londyńskie restauracje oferujące widoki na najbardziej charakterystyczne zabytki miasta. 02 z 07 Restauracja Fenchurch Restauracja Fenchurch To stylowe miejsce na szczycie budynku "Walkie Talkie" to współczesne bistro, które oferuje zachodni widok na Londyn. Z 37. piętra można zobaczyć wszystkie londyńskie zabytki, w tym katedrę św. Pawła, rzekę Tamizę, London Eye i Houses of Parliament. Możesz też rozkoszować się widokiem Sky Garden tuż poniżej. Spodziewaj się najlepszych dań z owoców morza i mięsa pochodzącego z brytyjskich gospodarstw. Wybierz aperitif z imponującego menu koktajli, aby prawidłowo rozpocząć pracę. Jak się tam dostać: Najbliższa stacja metra do restauracji Fenchurch to Monument. 03 z 07 City Social Rachel Erdos Usytuowany w samym sercu miasta, w charakterystycznym wieżowcu Tower 42, City Social serwuje nowoczesne dania kuchni brytyjskiej, a także przepiękne widoki, szczególnie z sąsiednich budynków Korniszon i Chesegrater. Restauracja jest jednym z wielu londyńskich miejsc, w których gra wielokrotnie nagradzany szef kuchni, Jason Atherton, i oferuje wspaniałe wnętrza w stylu Art Deco. Główne cechy menu to kornwalijski labraks, królik Lincolnshire z czarnym czosnkiem i jagnięcina Romney Marsh ze skórką z bekonu. Nab jedną z kabin przy oknie, aby uzyskać najlepsze widoki. Jak się tam dostać: City Social znajduje się w połowie drogi między stacją Liverpool Street a Monument. 04 z 07 Duck & Waffle Widoki Skyline od Duck & Waffle. Duck & Waffle Pomiędzy Liverpool Street a wieżowcem pieszczotliwie zwanym Gherkin, Duck & Waffle jest 24-godzinnym wyżywieniem na najwyższym poziomie, oferującym oszałamiające widoki i przepyszne jedzenie. Wsiądź do szklanej windy na 40 piętro i usiądź na jednym ze skórzanych bankietów lub przy stoliku przy oknach od podłogi do sufitu. Idź na pusty żołądek, jeśli chcesz spróbować słynnego dania z gofrów ułożonych na chrupiącym konfitencie z kaczki, podawanym z jajkiem z kaczki i syropem z klonu musztardowego. Jak się tam dostać: Najbliższa stacja metra do Duck & Waffle to Liverpool Street. 05 z 07 Galvin w systemie Windows Galvin w systemie Windows Ta nagrodzona gwiazdkami Michelin restauracja na 28. piętrze hotelu Hilton Park Lane od początku 2003 roku znajduje się na wysokim poziomie od londyńskiej restauracji. Znajduje się naprzeciwko Hyde Parku, a od drapaczy chmur w City do Wembley roztacza się widok na 360 stopni. Stadion w północno-zachodnim Londynie. Menu koncentruje się na francuskiej kuchni haute, dzięki czemu można spodziewać się potraw takich jak foie gras, tarte tatin i niesamowite deski serów. Zestaw 2 i 3-daniowy oferuje doskonały stosunek jakości do ceny. Jak się tam dostać: Najbliższa stacja metra do Galvin w systemie Windows to Hyde Park Corner. 06 07 Ting at the Shard The Shard Na górze 35, Ting jest najwyższą restauracją w Shard, najwyższym budynku londyńskiego. W związku z tym widoki są oszałamiające i obejmują ikony, takie jak katedra św. Pawła, Tower Bridge i Canary Wharf. Jadalnia jest wykończona jak szykowny chiński salon, a kuchnia serwuje dania kuchni europejskiej z akcentami azjatyckimi, takimi jak ssa wieprzowa i sos hoisin oraz czarny dorsz z miso. Jest to popularne miejsce na popołudniową herbatę inspirowaną kuchnią chińską, która łączy dim sum, bułeczki i ciasta (serwowane codziennie od 12 do 16). Jak się tam dostać: Najbliższa stacja metra do Ting to London Bridge. 07 z 07 Portrait Restaurant at The National Portrait Gallery Galeria portretów narodowych Po naprawie kultury w Galerii Narodowej, udaj się na trzy piętra do restauracji, aby rozkoszować się dramatycznymi widokami z Trafalgar Square do Houses of Parliament i Big Ben. W menu znajdują się nowoczesne dania kuchni brytyjskiej (pieczona przepiórka, filet z wieprzowiny z kaszanką), a niedrogie przed-teatralne oferty oferują doskonały stosunek jakości do ceny. Jest otwarta w porze kolacji od czwartku do soboty, ale codziennie można zjeść lunch i popołudniową herbatę. Jak się tam dostać: Najbliższa stacja metra do restauracji portretowej to Charing Cross.
Materiał Partnera Dobra restauracja wyróżnia się na tle konkurencji nie tylko smacznymi daniami i świetną obsługą, ale też wyjątkowym klimatem. Na atmosferę lokalu gastronomicznego wpływa wiele czynników, w tym muzyka, zapach, styl obsługi gości, a także wystrój sali restauracyjnej. Nie ulega przy tym wątpliwości, że właśnie wyposażenie jest elementem najmniej elastycznym, a więc najtrudniejszym do zmiany. Świadomy wybór mebli do restauracji Aby odnieść sukces w branży gastronomicznej, trzeba umieć sprostać wysokim wymaganiom klientów. Jeśli nie będą zadowoleni z wizyty w twoim lokalu, następnym razem pójdą do konkurencji. Dlatego tak ważne jest, by cały czas badać poziom satysfakcji gości (np. przez lekturę opinii w Internecie) i szybko reagować na negatywne komentarze. Nierzadko okazuje się, że dotychczasowe menu znudziło się i trzeba uzupełnić je nowymi pozycjami. Jeśli klientom nie podoba się obsługa, trzeba odpowiednio zmotywować pracowników; gdy gościom nie podoba się muzyka, można sięgnąć po inną. W przypadku źle dobranych, niewygodnych lub niestarannie wykonanych mebli sprawy się komplikują, gdyż ich wymiana może okazać się bardzo kosztowna. Wybór mebli do restauracji nie może być przypadkowy. Wygląd, rozmiary i ilość mebli musi być dopasowana do wielkości lokalu i jego specyfiki – mówi ekspert z firmy Meblant. Przed złożeniem zamówienia warto dokładnie rozrysować sobie planowany rozkład stołów w sali restauracyjnej, pamiętając o zachowaniu odpowiedniej skali. W ten sposób będzie można przekonać się, czy w restauracji nie będzie zbyt ciasno, albo odwrotnie, czy nie zmarnujemy bezcennej przestrzeni tam, gdzie dałoby się postawić jeszcze jeden mniejszy stolik. Wybieramy krzesła i stoły do restauracji Stoły w lokalu gastronomicznym powinny być przede wszystkim solidne. Niedopuszczalne jest sadzanie gości przy stołach nierównych i rozchwianych, dlatego warto kupować meble na mocnych podstawach. Za najlepsze uchodzą stoły drewniane, jednocześnie trwałe i piękne. Producenci mebli do restauracji oferują blaty w różnych kształtach. Jeśli nastawiasz się na obsługę rodzin lub grup, weź pod uwagę zakup dużych, okrągłych stołów. Chociaż ich ustawienie wymaga nieco więcej miejsca, są bardzo lubiane przez gości. Jeżeli zakładasz, że do twojego lokalu będą przychodzić na lunch pracownicy okolicznych biur pojedynczo lub w grupach maksymalnie czteroosobowych, wybierz mniejsze stoły. Podjęcie decyzji o zakupie konkretnego stołu ułatwi ci późniejszy wybór krzeseł. Meble restauracyjne najczęściej można kupować w kompletach i zdecydowanie warto korzystać z takiej opcji. W ten sposób zyskujesz pewność, że meble będą do siebie idealnie dopasowane pod względem wysokości i, rzecz jasna, wyglądu. Mówiąc o krzesłach restauracyjnych, trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię, a mianowicie wygodę pielęgnacji. W eleganckiej restauracji sprawdzą się krzesła z tapicerowanymi siedziskami i oparciami, jednak do pizzerii, baru szybkiej obsługi lub lokalu serwującego również napoje alkoholowe, kup raczej prostsze krzesła drewniane, które łatwiej będzie utrzymać w czystości. Podziel się Ogólna ocena artykułu Oceń artykuł Dziękujemy za ocenę artykułu Błąd - akcja została wstrzymana Polecane firmy Przeczytaj także
– To powrót do natury, absolutnie unikalne doświadczenie dla ciała i duszy – zapewnia Sebastian Lyall, właściciel restauracji Bunyadi. Pierwszego w Londynie lokalu, w którym klienci spożywają posiłki… nago. Z zewnątrz wygląda jak opuszczony pub – zabite deskami okna, odrapane ściany. Ale w środku pulsuje zupełnie inny świat. Nastrojowy klimat, palące się świece, nagie ciała, bambusowe zasłony… Restauracja Bunyadi, która otworzyła swoje podwoje w połowie czerwca, na brak klientów nie narzeka. Już w chwili inauguracji w kolejce oczekujących na stolik było 46 tysięcy osób. Kelnerka z listkiem Zdrowe jedzenie, spożywane w najczystszej formie. Nago, w klimatycznej atmosferze, bez norm i gadżetów współczesnego świata. – Oferujemy naszym klientom absolutnie unikalne doświadczenie. Powrót do natury – bez chemikaliów, sztucznych kolorów, elektryczności, gazu, telefonu. A także bez ubrań. To rodzaj prawdziwego wyzwolenia – mówi Sebastian Lyall. Restauracja znajduje się w dzielnicy Elephant and Castle i ma być czynna przez trzy miesiące. Po wejściu do lokalu na gości czeka przebieralnia – każdy dostaje do dyspozycji szafkę, zrzuca z siebie ubrania, zakłada biały szlafrok i kapcie i w takim stroju maszeruje do baru, oczekując na zamówiony wcześniej stolik znajdujący się w części restauracyjnej. Miejsca do konsumpcji osłonięte są bambusowymi kotarami, zapewniając intymną atmosferę – pożądaną tym bardziej, że spożywanie posiłków odbywa się nago. Kelnerzy i kelnerki również dostosowują się do tej konwencji, nosząc jedynie listki figowe zakrywające najbardziej intymne części ciała. Całość przypomina klimatem biesiady rodem ze starożytnej Grecji czy Rzymu. Drewniane stoliki, takież pniaki do siedzenia, gliniane naczynia. W pomieszczeniu panuje półmrok, rozświetlany tylko przez kilka świec, a w tle gra cicha muzyka. Restauracja oferuje dwa rodzaje posiłków – zwykły i wegetariański (opcja składająca się z pięciu dań kosztuje 58,99 funta, a z trzech – 38,99 funta). Szef kuchni zapewnia, że wszystkie składniki są świeże i naturalne, i nawet sztućce są jadalne. W menu widzimy łososia, sałatkę z wodorostów, stek z tatara, mus miętowy, szparagi, suszone pomidory z cukinią. I, jakżeby inaczej, wino serwowane w glinianych kielichach. Na spożycie posiłku jest 1 godzina i 45 minut, po czym klienci udają się do baru, gdzie mogą degustować drinki firmowane przez Bunyadi. Ma być miło, przyjemnie i niepowtarzalnie. Taką atmosferę determinuje również przestrzeganie regulaminu, z którym każdy zapoznaje się przy wejściu do restauracji. – Zabronione jest nieprzyzwoite i kłopotliwe zachowanie oraz wszelka aktywność seksualna. Goście, którzy nie zastosują się do tych reguł, zostaną natychmiast usunięci – czytamy w „Notce powitalnej”. Z sową na drinka To był strzał w dziesiątkę. Tak się przynajmniej wydaje, patrząc na liczbę klientów odwiedzających „rozbieraną restaurację” i pochlebne opinie jakie o niej wystawiają. Sebastian Lyall ma powody do zadowolenia. Nie po raz pierwszy, gdyż Bunyadi jest częścią sygnowanego przez niego projektu Lollipop. – Pokonujemy kolejne granice, żeby dawać ludziom to, na co zasługują. I będziemy robić to dalej – w pełni profesjonalnie, przywiązując wagę do jakości usług i wysokich wymagań klientów – zapewnia Lyall, przypominając, że w ubiegłym roku dużym powodzeniem cieszyło się ABQ London, pierwsze na świecie ruchome laboratorium drinków, znajdujące się w ponad 10-metrowym pojeździe. Można w nim było przygotować własne alkoholowe specjały, stosując różne receptury, mikstury oraz najnowsze techniki molekularne. Pomysł został zainspirowany przez telewizyjną serię „Breaking Bad”, a przez laboratorium w ciągu kilku dni przewinęło się ponad 150 tysięcy londyńczyków. Sukces okazał się na tyle spektakularny, że w tym roku podobną akcję przeprowadzono w Paryżu. Głośnym echem odbiła się również inna inicjatywa w ramach Lollipop, o dźwięcznej nazwie Annie The Owl. To restauracja, a mówiąc ściślej drink bar, w którym klienci mogli spożywać trunki w towarzystwie… sów. Bar otworzony w marcu ubiegłego roku w byłej galerii sztuki w londyńskiej dzielnicy Soho, funkcjonował przez tydzień w godzinach – Nieprzypadkowo, gdyż sowy, jako ptaki nocne, aktywne są właśnie o tej porze. Za 20 funtów można było wypić dwa drinki i pobyć dwie godziny w towarzystwie skrzydlatych drapieżników, a zainteresowanie było tak duże, że bilety otrzymali tylko zwycięzcy internetowego losowania. – Naszym celem jest edukacja i kształtowanie świadomości ludzi na temat ptaków drapieżnych. A także ich ochrona. I na to zostanie przeznaczona część zebranych środków – reklamowali się organizatorzy. Tytułowej sowie Annie towarzyszyli jej skrzydlaci pobratymcy – Darwin, Ruby, Cinders, Winston i Hootie. Wszystkie ptaki były oswojone, przy każdym znajdował się wykwalifikowany opiekun-sokolnik. Projekt przyciągnął uwagę światowych mediów i wygenerował ponad 80 tysięcy zgłoszeń na bilety. Nie obyło się jednak bez kontrowersji. Pod internetową petycją protestacyjną podpisało się kilka tysięcy osób. Adam Roberts, szef Born Free Foundation, stwierdził wprost: – Kształtowanie świadomości społecznej i pomoc finansowa dla sów to jedno, ale zupełnie czymś innym jest trzymanie ich w miejscach, gdzie nie mają spokoju i są narażone na bezpośredni kontakt z ludźmi. Narażanie dzikich ptaków na przebywanie w hałasie i zamieszaniu, jakie stwarzają bar czy nocny klub, jest całkowicie nieodpowiedzialne. W odpowiedzi organizatorzy akcji wydali specjalne oświadczenie, w którym podkreślili, że sowy pochodzą z profesjonalnego centrum i są przyzwyczajone do relacji z ludźmi. Każdej z nich towarzyszy zawodowy sokolnik, natomiast hałas i muzykę ograniczono do minimum. Laptopy i koty Co na to same sowy? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że Anglicy nie mniejszą miłością jak do ptaków pałają do kotów. A jeśli tak, to dlaczego nie zaprosić czworonogów do kawiarni? W ten sposób pomyślał Elliot Reed i założył Kitty Cafe w Nottingham, gdzie klientom podczas picia kawy czy spożywania ciastek towarzyszą różnej maści futrzaki. – Wszędzie można spotkać tradycyjne coffe shopy, gdzie ludzie przychodzą z laptopami. I bardzo dobrze, ale jednocześnie coraz więcej osób szuka czegoś innego, chcą wydawać pieniądze na rzeczy, które ich naprawdę kręcą – mówi Reed. Kitty Cafe, oprócz funkcji typowej kawiarni, jest również miejscem, gdzie koty mogą znaleźć nowego właściciela. – Ludzie patrząc na wyluzowane zwierzęta, przyglądając się jak reagują na otoczenie, często podejmują decyzję, że warto je przygarnąć. To działa lepiej na wyobraźnię niż adoptowanie zwierzaka z klasycznego schroniska – przekonuje Reed. Kocie kawiarnie działają także w Londynie i Newcastle, a ich początki sięgają lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia i mają swój rodowód w dalekiej Azji. 102 tony jedzenia Pomysły są różne, koncepcje na ich realizację też. A wszystko w zależności od popytu i upodobań. Ostatnio na Wyspach bardzo popularne stają się kafejki zbożowe. Powstała ich już cała sieć, a jedną z ciekawszych jest Black Milk Cereal Dive w Manchesterze, mająca w ofercie 150 typów zbóż z całego świata, serwowanych z różnymi rodzajami mleka – w miskach zrobionych z czekolady. – Klienci szukają nowości i ekstrawagancji, którymi potem mogą się pochwalić przed znajomymi na portalach społecznościowych. Dla nas to dodatkowa reklama – twierdzi Oliver Lloyd-Taylor, właściciel Black Milk Cereal Dive. Z kolei śniadania z wymyślnymi dodatkami, przygotowywanymi na różne sposoby, to specjalność 26 Grains, baru mlecznego w londyńskiej dzielnicy Covent Garden. Każda potrawa jest tam przyrządzana na oczach klientów. Właścicielka owego przybytku Alex Hely-Hutchinson przyznaje, że do działania zainspirował ją pobyt w Danii, gdzie przez jakiś czas mieszkała. – Spożywanie śniadań poza domem jest tam znacznie bardziej rozpowszechnione niż u nas, a specjalistyczne jadłodajnie są dumą mieszkańców. W ostatnich latach ludzie stali się bardziej świadomi odnośnie tego, co jedzą, chcą odżywiać się zdrowo, a chodząc do fachowców wiedzą co dostają i mogą otrzymać odpowiedzi na nurtujące ich pytania. W innym kierunku podryfował zakotwiczony w Leeds Adam Smith, pomysłodawca The Real Junk Food Project. Projekt został zainicjowany w 2013 roku i obecnie składa się z kilkudziesięciu kafejek oraz restauracji sprzedających jedzenie, które miało trafić na śmietnik bądź do utylizacji. – Bierzemy żywność, której data ważności upłynęła, opakowanie ucierpiało na skutek przypadkowego zniszczenia albo jest jej w nadmiarze. Odrzucamy ustawodawstwo na rzecz zdrowego rozsądku – mówi Smith, dodając, że tylko w ciągu dwóch miesięcy z oferty skorzystało 75 tysięcy osób, które skonsumowały 102 tony jedzenia. I nie było żadnych skarg. Kawiarnie tej sieci sprzedają żywność na zasadzie „płać tyle, ile chcesz”, a akcja rozwija się coraz bardziej nie tylko w Anglii, ale też w Afryce i Australii. Fani z pasjonatami Jaki jest patent na zrobienie biznesu w branży restauracyjnej? – Tu nie ma reguł, ale ogromną częścią sukcesu jest nostalgia i trafienie w gusta klientów – przyznaje Gugu Ndhlovu, główny menedżer restauracji Meltroom w londyńskiej dzielnicy Soho, która specjalizuje się w serwowaniu grillowanych sandwiczy z serem. – Gramy dawną muzykę, a ludzie przychodzą i miło spędzają tu czas, gdyż przypomina im to ich młodość. Takie przekąski jedli kiedy byli dziećmi, dla nich to duża frajda spróbować tego znowu po latach – dodaje Ndhlovu. Równocześnie wzrasta liczba lokali gastronomicznych związanych z różnymi hobby klientów. Dan Pye i Lindsey Brown założyli Dark Matter Cafe w Durham, będące prawdziwym rajem dla fanów komiksów i gier komputerowych. – Sami jesteśmy ich pasjonatami, a że od dawna nosiliśmy się z zamiarem otworzenia kawiarni pomyśleliśmy, dlaczego tego nie połączyć? Biznes świetnie prosperuje i cały czas się rozwija – mówi Dan Pye. Z kolei konsumenci kawiarni Thirsty Meeples w Oksfordzie mogą wybierać spośród ponad dwóch tysięcy gier planszowych i oddawać się im do woli podczas spożywania posiłków. Pomocą w rozgryzieniu nierzadko skomplikowanych meandrów poszczególnych gier służą doświadczeni gracze. A co zrobić, jeśli lubimy wrzucić coś na ząb podczas strzyżenia? Warto wówczas zaglądnąć do restauracji Hurwundeki w pobliżu londyńskiej stacji Cambridge Heath. Nie tylko można tam zjeść tradycyjne koreańskie potrawy, ale również doświadczyć nożyczek i grzebienia we wprawnych rękach fryzjerki. Wszystko dlatego, że usytuowana pod mostem kolejowym restauracja łączy się bezpośrednio z salonem fryzjerskim… Co by tu zjeść? Witchetty grub. Te wielkie białe larwy kilku gatunków ciem i moli tradycyjnie pieściły podniebienia Aborygenów. Shiokara. Japońskie danie zrobione ze stworzeń morskich, takich jak kalmary, które fermentują we własnych wnętrznościach. Nic dziwnego, że często są połykane i popijane kieliszkiem whisky. Serce maskonura. Islandzki przysmak, którym w 2008 roku zajadał się Gordon Ramsay, podczas swojego show w Channel 4. Ostrygi z Gór Skalistych. Nazwa brzmi nieco egzotycznie w stosunku do tego, czym owo danie w rzeczywistości jest. A są to smażone jądra byka, ulubiona potrwa kowboi z Dzikiego Zachodu.(źródło: The Telegraph) Gdzie by tu pójść? Restauracja w Shenzhen w Chinach. Klienci podczas spożywania posiłków siedzą na klozetach służących jako krzesła, a jedzenie serwowane jest w miniaturowych wanienkach i muszlach klozetowych. Opaque w Californii. W tej restauracji goście jedzą w zupełnej ciemności. To unikatowe doświadczenie, tym bardziej, że posiłki podają niewidomi kelnerzy. Aurum w Singapurze. Restauracja serwuje dania znane jako gastronomia molekularna – awangardowy ruch kulinarny, który stosuje naukowe metody, żeby stworzyć nowe smaki. Do siedzenia używane są wózki inwalidzkie. Na uniwersytecie w holenderskim Wageningen jest restauracja, gdzie naukowcy mogą obserwować zachowanie konsumentów reagujących na smaki i zapachy spożywanego jedzenia. Jak w Big Brotherze wszystko jest monitorowane przez kamery.(źródło: Business Insider UK) Dariusz Dzikowski
przy połowie stolików w restauracji