Dr Arkadiusz: Nyzio: Obie zaliczamy do broni masowego rażenia. Broń biologiczna to wykorzystanie wszystkiego, co wywołuje choroby, na czele z bakteriami i wirusami. Historia pełna jest Obu tych broni w praktyce realnie już prawie nie posiadamy. Miny bez wprowadzenia następcy już zezłomowano, a w momencie wycofania ostatniego Su-22 i ostatniego Goździka to już będzie fakt na 100% . I jedyną nasza bronią masowego rażenia będzie zmasowany ostrzał z 5.56. Odpowiedz 1.1.8. Czynniki rażenia broni jądrowej 1.2. Broń radiologiczna 1.2.1. Rodzaje promieniowania 1.2.2. Bomba radiacyjna i skutki jej oddziaływania 1.3. Broń biologiczna i skutki jej użycia 1.3.1. Klasyfikacja czynników chorobotwórczych 1.3.2. Skutki użycia broni biologicznej 1.3.3. Zmarł amerykański ekspert, który udowodnił, że Saddam Husajn nie miał broni masowego rażenia 22 sierpnia 2022, 19:20 FACEBOOK. X. E-MAIL. KOPIUJ LINK. David Kay stał na czele misji CIA i Bojowe środki trujące – skutki działania broni chemicznej. Broń masowego rażenia w działalności terrorystycznej. Difin, Warszawa 2015, wyd. 1. Wojna nuklearna 2022: skutki. Wiele osób zastanawia się jakie są skutki wybuchu jądrowego. W pierwszej fazie tworzy się kula ognia i emisja promieniowania cieplnego. Warto przypomnieć, że w trakcie drugiej wojny światowej w wyniku takiej eksplozji prawie 98 procent budynków zostało zniszczone. 71 000 osób zostało zabitych, a wiele Broni Masowego Rażenia SIPRI, raport think tanku 2022, źródło: PAP. Przeczytaj także: Jak się mieszka w tajnej, atomowej utopii? Broń nuklearna w Polsce. Jednym z elementów polityki NATO jest program Nuclear Sharing. Z założenia ma zapewniać ochronę państwom, które nie posiadają własnej broni atomowej. Luzat1. Papież Franciszek najwyraźniej jest zaniepokojony nie tylko trzecią wojną światową „w kawałkach”, która toczy się dzisiaj w różnych częściach świata, ale również widmem wojny nuklearnej. W czasie lotu z Rzymu do Santiago w Chile papież Franciszek podarował 70 dziennikarzom, którzy towarzyszyli mu w podróży, zdjęcie zrobione w Nagasaki po wybuchu bomby atomowej w 1945 r. Jak sam wyjaśnił, znalazł tę fotografię przypadkiem, ale był tak wzruszony widokiem dziecka z młodszym braciszkiem na plecach, które czeka w kolejce do krematorium w Nagasaki, że postanowił je wydrukować i podzielić się nim z innymi. „Taki obraz porusza bardziej niż tysiąc słów” – powiedział Papież. Zapytany następnie, czy boi się wojny nuklearnej, odpowiedział: „Tak, naprawdę się boję, gdyż jesteśmy «na granicy». Wystarczy jakiś wypadek, aby rozpętała się wojna. (...) Musimy więc zniszczyć broń i pracować na rzecz rozbrojenia nuklearnego”. W. R. Każdego roku 1 stycznia Kościół obchodzi Światowy Dzień Pokoju i z tej okazji papieże przygotowują specjalne orędzie. W tym roku przed Dniem Pokoju papież Franciszek postanowił wydrukować również bardzo smutny obrazek, aby ukazać cały absurd i nieludzkie oblicze wojny. To dramatyczna fotografia, którą wykonał Amerykanin Joseph Roger O’Donnell w 1945 r. po bombardowaniu atomowym w Nagasaki. Przedstawia ona chłopca dźwigającego na plecach swojego malutkiego brata, który stracił życie w wyniku wybuchu bomby atomowej. Czeka na swoją kolej, aby skremować martwe ciało braciszka. Na drugiej stronie obrazka zapisane są słowa: „... il frutto della guerra” (owoc wojny) i podpis: Franciscus (Franciszek). Pod spodem po hiszpańsku Papież dodał zdanie: „Smutek, rozpacz dziecka są wyrażone tylko w jego geście przygryzania warg, z których wypływa krew”. Trudno o bardziej zdecydowany sprzeciw wobec wojny, szczególnie tej nuklearnej, która potencjalnie może spowodować wiele ofiar ludzkich, gigantyczne straty materialne, a nawet zniszczenie naszej planety. Ostrzeżenie przed wojną nuklearną Franciszek najwyraźniej jest zaniepokojony nie tylko trzecią wojną światową „w kawałkach”, która toczy się dzisiaj w różnych częściach świata, ale również widmem wojny nuklearnej. Dał temu wyraz 8 stycznia br. podczas dorocznego spotkania z korpusem dyplomatycznym akredytowanym przy Stolicy Apostolskiej, kiedy powiedział – Ze swojej strony Stolica Apostolska podpisała i ratyfikowała – również w imieniu i na rzecz Państwa Watykańskiego – traktat o zakazie broni jądrowej, w perspektywie sformułowanej przez św. Jana XXIII w „Pacem in terris”, zgodnie z którą „sprawiedliwość, rozum i poczucie ludzkiej godności domagają się usilnie zaprzestania współzawodnictwa w rozbudowie potencjału wojennego, równoczesnej redukcji uzbrojenia poszczególnych państw i zakazu używania broni atomowej”. Istotnie, „jest rzeczą niemal nie do wiary, żeby istnieli ludzie, którzy mieliby odwagę wziąć na siebie odpowiedzialność za mordy i nieopisane zniszczenia, jakie pociąga za sobą wojna. Nie można jednak zaprzeczyć, że jakieś jedno nieprzewidziane i przypadkowe wydarzenie może rozpalić pożogę wojenną”. Ofiary bezmyślności Gdy czytałem słowa św. Jana XXIII o możliwości przypadkowego i nieprzewidzianego wybuchu wojny, również tej atomowej, przyszły mi na myśl wydarzenia z czasów zimnej wojny. W 1983 r. na czele Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego stał Jurij Andropow – jeden z gerontokratów rządzących krajem, który coraz bardziej pogrążał się w kryzysie gospodarczym i społecznym. Rosyjscy przywódcy przygotowywali się do starcia ze Stanami Zjednoczonymi i wszędzie dopatrywali się amerykańskiego zagrożenia. Gdy 1 września na sowieckich radarach pojawił się samolot, który naruszył terytorium ZSRR, jakiś tępy wojskowy zasygnalizował ten fakt przełożonym, a ci, bez przeanalizowania, o jaki samolot chodzi, wydali rozkaz jego zestrzelenia. W krótkim czasie Giennadij Osipowicz podleciał swoim myśliwcem Su-15 do cywilnego samolotu i go zestrzelił. Gdy później pytano pilota, dlaczego nie poinformował przełożonych w bazie, że to boeing, odpowiedział, jak może odpowiedzieć tylko niemyślący wojskowy: „Bo nikt mnie o to nie pytał”. Ofiarami psychozy wojennej padło wtedy 269 niewinnych pasażerów i członków załogi koreańskiego samolotu. O krok od nuklearnej katastrofy Kilka tygodni później zdarzył się jeszcze bardziej dramatyczny incydent, którego konsekwencją mógł być wybuch wojny nuklearnej między USA a Związkiem Sowieckim. Nie doszło do tego, bo w centrum obrony powietrznej Serpukhov-15, położonym w wiosce Kurilowo, ok. 100 km na południe od Moskwy, w którym kontrolowano aktywność wojsk amerykańskich, miał służbę nie tępy żołnierz, bezmyślnie przestrzegający procedur, ale oficer, który rozumnie analizował sytuację. 26 września 1983 r. w środku nocy, gdy na służbie w centrum był ppłk Stanisław Pietrow, na aparatach pojawiły się sygnały alarmowe, co świadczyło o tym, że radary kontrolujące terytorium amerykańskie sygnalizowały wystrzelenie w kierunku ZSRR kilku pocisków termojądrowych – pociski te potrzebowały ok. 25-30 min, by osiągnąć sowieckie terytorium. Zgodnie z procedurą Pietrow powinien natychmiast poinformować władze na Kremlu, które miały niecałe 15 min, by zadecydować, czy zareagować, tzn. czy wystrzelić w odwecie sowieckie pociski w stronę Europy i USA. W ciągu tych kilku minut po alarmie, 15 minut po północy, decydowały się losy naszej planety. Pietrow jednak nie postępował według procedur, bo jako analityk przeczuwał, że to błąd systemu. Poza tym był przekonany, że gdyby Stany Zjednoczone chciały naprawdę zaatakować Związek Sowiecki, nie ograniczyłyby się do wystrzelenia kilku rakiet. Dlatego nie powiedział swoim przełożonym, że aparatura sygnalizowała prawdziwy atak Amerykanów. I w ten sposób uratował świat od nuklearnej katastrofy. Z czasem przełożeni Pietrowa odkryli, że chodziło o błąd aparatury, ale wszystko zostało ukryte i do momentu upadku ZSRR sprawa ta pozostała państwową tajemnicą „top secret”. Nikt nie podziękował Pietrowowi, wręcz przeciwnie – otrzymał ostrzeżenie, że nie postąpił zgodnie z procedurą, a gdy poszedł na emeryturę, nie podniesiono go do rangi pułkownika. Jego historia pozostała tajemnicą i w Rosji prawie nikt nigdy jej nie znał. Postacią ppłk. Pietrowa zainteresowano się za granicą, bo zrozumiano, że ten skromny i nieśmiały emeryt, mieszkający na peryferiach Moskwy, jest prawdziwym dobroczyńcą ludzkości. Zmarł, zapomniany, 19 maja 2017 r. w wieku 78 lat. Konieczna kontrola i rozbrojenie atomowe Dziś Franciszek jest zaniepokojony arsenałami broni nuklearnej i kładzie tak wielki nacisk na kontrolę i rozbrojenie atomowe, bo zdaje sobie sprawę, że skutki użycia broni masowego rażenia grożą zagładą olbrzymiej liczby ludzi lub nawet całej ludzkości. Tym bardziej że jest ona również w rękach takich ludzi, jak nieprzewidywalny w swych działaniach dyktator Korei Północnej Kim Dzong Un czy przywódcy Pakistanu, którego armia i służby bezpieczeństwa powiązane są z islamskimi ekstremistami. A o tym, że nigdy nie można wyeliminować błędu człowieka czy aparatury świadczą nie tylko dawna historia Stanisława Pietrowa, ale również fałszywy alarm na Hawajach. 13 stycznia br. ok. godz. 8 rano mieszkańcy wysp hawajskich otrzymali fałszywy alarm o zbliżającym się ataku rakietowym. Wiadomość została odebrana przez smartfony, a także nadana w telewizji. Kilka minut później władze poinformowały, że było to fałszywe ostrzeżenie. Nie jest jeszcze jasne, w jaki sposób taki błąd mógł się zdarzyć i co spowodowało alarm. Od kiedy stosunki między USA a Koreą Północną są bardzo napięte, Hawaje podjęły wiele kroków przeciwko możliwemu atakowi rakietowemu, gdyż jest to terytorium amerykańskie położone najbliżej Półwyspu Koreańskiego. opr. ac/ac Temat broni jądrowej od wielu lat wzbudza liczne kontrowersje. Ma ona swoich gorących zwolenników, jak i zagorzałych przeciwników. Dyskusja na ten temat rozgorzała w przestrzeni publicznej jeszcze bardziej przy okazji wojny w Ukrainie. Sprowokowała też rozmowy w Polsce i o Polsce właśnie w tym kontekście. Zobacz kolejne zdjęcie --->Adam Jastrzębowski Wraca temat bomby atomowej w związku z atakiem Rosji na Ukrainę. Choć polska nie jest zaliczana do mocarstw atomowych, to jednak okazuje się, że w naszym kraju takie głowice już kiedyś były. Co więcej, ich moc sięgała nawet 500 kt. Dla porównania moc tych zrzuconych na Hiroszimę wynosiła „zaledwie” 15 kt. Sprawdź, gdzie w Wielkopolsce przechowywano broń masowego rażenia i jak teraz wyglądają magazyny ukryte w środku lasu. Temat broni jądrowej od wielu lat wzbudza liczne kontrowersje. Ma ona swoich gorących zwolenników, jak i zagorzałych przeciwników. Dyskusja na ten temat rozgorzała w przestrzeni publicznej jeszcze bardziej przy okazji wojny w Ukrainie. Sprowokowała też rozmowy w Polsce i o Polsce właśnie w tym kontekście. Wiele osób zaczęło się zastanawiać, jakie konsekwencje pociągnęłoby ulokowanie takiego sprzętu w Polsce. Ponowne ulokowanie, bo już kiedyś broń masowego rażenia znajdowała się w atomowa w Wielkopolsce: kryptonim „Wisła”Koniec lat 50. XX wieku. Czasy zimnej wojny. Związek Radziecki postanawia wzmocnić swoją potęgę militarną na terenie bloku wschodniego. Choć sowiecki program nuklearny już wcześniej działał intensywnie, to podjęto w końcu istotną decyzję. Z taktycznego punktu widzenia uznano, że taki sprzęt powinien się znaleźć w najbardziej wysuniętych na zachód krajach. Tym sposobem na początku lat 60. na uzbrojeniu Wojska Polskiego znalazły się sowieckie rakiety tym jednak zarówno działania, jak i rozmowy pomiędzy krajami się nie lat później powstaje program o kryptonimie „Wisła”. W lutym 1967 roku w Moskwie została podpisana umowa między władzami ZSRR a Polską Rzeczpospolitą Ludową. W jej ramach polska strona na podstawie sowieckich planów zbudowała trzy składy broni jądrowej. Pierwszy z nich został zlokalizowany w okolicach Podborska koło Białogardu (kryptonim 3001), następny w Brzeźnicy Kolonii koło Jastrowia (3002) i ostatni w Templewie koło Trzemeszna Lubuskiego (3003). Ich budowa kosztowała rząd PRL około 180 milionów ówczesnych odległości między miejscowościami wybudowane tam składy były do siebie podobne. Każdy z nich był wyposażony w dwa magazyny broni jądrowej i miał być w stanie pomieścić nawet 300 ładunków. Broń została dostarczona przez stronę radziecką i na terenie Polski miała być jedynie przechowywana, ale w momencie wybuchu konfliktu z Zachodem, według przyjętych założeń, broń zostałaby udostępniona polskiemu Kolonia – radziecka baza rakietowaSchrony w Brzeźnicy Kolonii powstały na przejętych od Lasów Państwowych ziemiach o łącznej powierzchni 147 ha. Załogę stanowiło prawdopodobnie 60 oficerów techników i 120 żołnierzy. Ówczesny koszt wybudowania tego obiektu wynosił około 60 milionów złotych. Był on na tyle dobrze wkomponowany w otaczającą przyrodę i zamaskowany, że ze zdjęć lotniczych czy satelitarnych przypominał naturalnie porośnięte lasem podwójnym płotem i potrójnymi zasiekami z drutu kolczastego znajdowały się pilnie strzeżone i tajne trzy bunkry. Dwa z nich to silosy o kubaturze około 3000 metrów sześciennych umieszczone pod ziemią. Były szczelnie ukryte pod siatkami maskującymi i porastającym je lasem – wyjaśnia Piotr Kozłowski, kierownik Referatu Gospodarki Przestrzennej, Rolnictwa i Ochrony Środowiska w gminie Jastrowie, z którym zwiedziliśmy byłą bazę w dodaje:Trzeci z nich znajduje się trochę bardziej na uboczu i przypomina garaż mogący pomieścić dwa tiry, jeden za drugim. Prawdopodobnie miały w nim znaleźć schronienie wyrzutnie rakiet, które po ewentualnym ataku przeprowadziłyby kontratak. Jak jednak wiemy, nigdy do tego nie ogrodzeniu stacjonowali też żołnierze, pilnujący, by nikt nieuprawniony nie zbliżył się na teren widmo wciąż straszy w Polsce. Co się tam wydarzyło? Zobacz zdjęcia!Baza głowic atomowych w PolsceO płocie i zasiekach przypominają dzisiaj jedynie betonowe słupy, których kilka wciąż stoi w lesie. Gdy wejdzie się w jego głąb, można dostrzec pozostałości po magazynach. Według początkowych planów miano w nich składować 178 głowic jądrowych, tajemniczo zwanych wówczas amunicją specjalną, w tym 132 głowice jądrowe o mocy od 10 do 500 kt oraz 36 bomb lotniczych o mocy od 0,5 do 200 kt. Miały być one przenoszone przez rakiety 8K11 i 3R10. Od razu nasuwa się więc pytanie o to, jak duża była moc tych ładunków? Dość powiedzieć, że moc bomby zrzuconej na Hiroszimę wynosiła „tylko” około 15 wejściu do jednego z takich magazynów dostrzegamy przede wszystkim wysokie i szerokie hale. W ziemi znajdowały się uchwyty, których głównym zadaniem było zablokowanie wózków przewożących głowice, a tym samym uniemożliwienie przypadkowego w Poznaniu. Ile ich jest i czy są w stanie pomieścić wszystkich mieszkańców?Na terenie lasu można też zobaczyć betonowy silos znajdujący się na wzgórzu. Zgodnie z tym, co zdołał ustalić Andrzej Michalak, kustosz Prywatnej Izby Muzealnej w Bornem-Sulinowie, mieściła się tam rakieta z głowicą atomową o zasięgu 4 700 kilometrów, gotowa do odpalenia w każdej broni masowego rażenia w Polsce kończy się na początku lat 90. We wrześniu 1990 roku polski rząd wystosował notę do władz ZSRR w kwestii rozpoczęcia rokowań w sprawie wycofania wojsk radzieckich z terytorium Rzeczpospolitej. Opuszczone wsie w Wielkopolsce. Kiedyś tętniły życiem, dzisi... Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera Na dzień dzisiejszy (koniec czerwca 2021) mamy już za sobą kilka miesięcy szczepień osób dorosłych oraz młodzieży. Aktualnie system uruchamia szczepienia dla coraz młodszych dzieci... Medialna kampania PRO-szczepionkowa trwa w najlepsze, zaprzedali się jej celebryci, politycy, cała branża "medycyny" alopatycznej, nauczyciele, przedsiębiorcy, a przede wszystkim poddała się temu większość populacji każdego kraju, licząc na "powrót do normalności", udane wakacje, czy po prostu ze względu na presję społeczną i brak wiedzy. Wygląda na to, że wszelkie działania istot, które próbowały ostrzec ludzkość przed zagrożeniem, jaki pociąga za sobą ten globalny eksperyment pseudo-medyczny, przyniosły niewielki efekt - większość ludzkości, na zasadzie instynktu stadnego i potężnej dawki HIPNOZY medialnej, poddaje się procesowi wakcynacji. Co z tego wyniknie dla świata - dowiesz się w tym artykule. Indi ************************** 1. Odczyny poszczepienneInternet huczy od doniesień o tragicznych odczynach i niezidentyfikowanych do końca dolegliwościach po wakcynacji preparatami przeciwko COV-19. Zaszczepieni donoszą o poważnych problemach ze zdrowiem, głównie są to: wylewy, zatory mózgu, zaburzenia menstruacyjne, utrata płodności (zarówno u kobiet, jak i mężczyzn), utrata lub poważne pogorszenie wzroku, paraliże twarzy, udary, wędrujące bóle, bolesne drętwienia, obrzęki, krwawienia, choroby krwi, żylaki i wybroczyny. Materiał o obfitych krwawieniach, nawet po menopauzie, znajdziesz tutaj: charakterystycznym objawem poszczepiennym, jest uaktywnienie się (często ukrytych/uśpionych latami) chorób w rodzaju borelioza, astma, RZS, EBV (Epstein-Barr virus) i innych, określanych mianem chorób autoimmunologicznych. Wynikać to może z 2 czynników: 1. szczepionki są skażone materiałem zawierającym np przetrwalniki określonych patogenów (jak np krętki Borelii); 2. pseudo-szczepionki na COV-19 są tak potężnie degradującym odporność czynnikiem, że załamują całkowicie układ immunologiczny, który nie potrafi już dalej utrzymywać uśpionych chorób pod kontrolą i atakują one w trybie natychmiastowym cały KOLCOWEBadania z maja 2021 wykazały ewidentnie, że tzw "białko kolcowe", które stanowi integralną część wszystkich szczepionek przeciw COV-19, krąży we krwi zaszczepionych, a następnie osadza się w obszarze narządów wewnętrznych, w szpiku kostnym, wątrobie, nadnerczach, jądrach i jajnikach (powodując bezpłodność). Białko to okazało się nie tyle antygenem, co samo w sobie stało się niebezpiecznym.... patogenem! Wywołuje ono cały szereg negatywnych reakcji organizmu i uszkodzenie układu sercowo-naczyniowego. Przekracza ono również barierę krew-mózg, powodując zaburzenia neurologiczne i choroby neurodegradacyjne (uszkodzenia mózgu). Białko to powoduje również większą krzepliwość krwi (płytki krwi ulegają sklejeniu) - stąd właśnie powstają wylewy, udary, paraliże, problemy z sercem nagłe zgony. Źródło: Tutaj mamy historię dziewczynki, która wzięła udział w testach szczepienia przeciwko COV-19 dla dzieci.... obecnie jest częściowo sparaliżowana i porusza się na wózku. Senator Ron Johnson z Wisconsin zorganizował konferencję prasową z rodziną, aby cały kraj mógł podzielić się doświadczeniem skutków ubocznych szczepionki COVID-19: ZASZCZEPIENI sportowcy i to na masową skalę, cytat z końca czerwca 2021: "'Ostatnia prosta' polskich lekkoatletów przed Igrzyskami w Tokio. 28-letnia Karolina Kołeczek nagle zachorowała na zakrzepicę. Angelika Cichocka cierpi na dolegliwości kardiologiczne. Adam Kszczot bez formy. Mówi, że po szczepieniu nie mógł trenować. Sofia Ennaoui rezygnuje z udziału w Igrzyskach. Pisze:".... obudziłam się z bólem, który uniemożliwiał mi normalne poruszanie się". Niemal codziennie pojawiają się w mediach doniesienia o kłopotach zdrowotnych czołowych lekkoatletów: Joanny Jóźwik, Ewy Swobody, Marii Andrejczyk, Konrada Bukowieckiego, Patrycji Wyciszkiewicz-Zawadzkiej... Trzymajmy kciuki za zdrowie polskich olimpijczyków."2. Lekarze, medycy, badacze NIEZALEŻNI zaczęli mówić prawdę i uruchomili batalię w ochronie życiaPolskie Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy i Naukowców ( przygotowało specjalne pismo skierowane do dyrekcji i kadry nauczycielskiej przedszkoli i placówek oświatowych Polski, wysyłając do nich ponad 50 000 maili. Jeśli lekarze świadczą przeciwko wakcynacji dzieci, ryzykując swoją karierę, utratę dochodu, czy prawne konsekwencje - to znaczy, że problem jest naprawdę POWAŻNY. Poniżej kluczowe fragmenty tego dokumentu: "Polskie Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy i Naukowców pragnie zauważyć, że dostępne szczepionki przeciwko COVID-19 nie mają jeszcze ukończonej III z IV faz badań klinicznych. Powyższa okoliczność powoduje, że szczepienia tymi preparatami są w istocie eksperymentem medycznym. Promowanie szczepień u dzieci jest więc w istocie zachęcaniem, a w pewnych okolicznościach może być zmuszaniem do uczestnictwa w eksperymencie medycznym, co jest niedopuszczalne. Przepisy ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty definiują pojęcie eksperymentu medycznego oraz wskazują obowiązki ciążące na lekarzu w związku z przeprowadzaniem takiego korzyści ze szczepienia małoletnich są nikłe, natomiast ryzyko duże, co bezwzględnie uniemożliwia przeprowadzenie eksperymentu. Nikłość korzyści wyraża się przede wszystkim w tym, że małoletni nie muszą być uodparniani przeciwko COVID-19, ponieważ nie są oni zagrożeni tą chorobą. Zakażenie wirusem Sars-Cov2 jest bardzo rzadkie w populacji dziecięcej, zwykle przebiega łagodnie, a wskaźnik wyzdrowienia wynosi 99,97%. Dzieci transmitują wirusa w minimalnym stopniu. Powyższe jednoznacznie wskazuje, że nie ma podstaw do szczepienia małoletnich, zwłaszcza, że szczepienie dzieci obarczone jest wysokim ryzykiem, z uwagi na nieukończone badania kliniczne i brak badań na tej grupie wiekowej. Wśród osób dorosłych szczepionych przeciwko SARS-CoV-2 zdarzały się często niepożądane odczyny poszczepienne ze zgonami włącznie. W USA łączna liczba zgonów po szczepieniach na COVID-19 jest większa niż łączna liczba zgonów po innych wykonanych do tej pory szczepieniach. Wobec powyższego nie ma żadnego sensu podawanie dzieciom nieprzebadanych preparatów, o których już teraz wiadomo, że powodują wiele ciężkich działań niepożądanych, jak np: reakcje uczuleniowe na składniki preparatu (glikol polietylenowy), zaburzenia krzepnięcia krwi w naczyniach trzewnych i mózgowych, naruszenie bariery krew-mózg, zapalenie mięśnia sercowego czy nagły nieznane są długofalowe skutki podania tych preparatów - niezwykle istotna kwestia w przypadku populacji dziecięcej, przed którą życie dopiero się zaczyna. Podejrzewa się, że obecnie używane preparaty mogą w przyszłości wywoływać choroby neurodegeneracyjne (prionowe), autoimmunologiczne oraz choroby nowotworowe. Nie wiadomo też jak będą one wpływać na płodność zaszczepionych dzieci. Producenci nie prowadzili badań także w tym kierunku i otwarcie zaznaczają to w ulotkach swoich produktów. Czy więc polskie dzieci po szczepieniu tymi preparatami będą miały własne dzieci? Jaką kondycję zdrowotną będzie miało to kolejne pokolenie Polaków? Jest zbyt wiele ważnych pytań, na które producenci sami nie potrafią odpowiedzieć." Całość dokumentu: To samo Stowarzyszenie przeprowadziło w czerwcu 2021 konferencję "Czego Ci lekarz nie powie". Jej zapis można obejrzeć w linku poniżej (Facebook oraz Youtube ocenzurowały ten materiał - co mówi samo za siebie...): który kilka miesięcy spędził na oddziale covidowym, postanowił oficjalnie zabrać głos: 3. Osoby zaszczepione zagrażają zdrowiu nieszczepionych!Powoli dochodzimy do sedna problemu - zagrożenia jakie płynie od zaszczepionych i ich wpływu na całą pozostałą ludzką populację. Temat jest o tyle trudny, że osoby zaszczepione zupełnie nie chcą podejmować dyskusji. W ich przekonaniu jest to tzw "teoria spiskowa", a opisywane przypadki są zbiorową halucynacją, bo przecież szczepionka jest tylko w ich organizmie i nie może się wydostać na zewnątrz. Jednak opór w zrozumieniu procesu infekowania poszczepiennego wynika po prostu z braku wiedzy, a także personalnego lęku przed wzięciem odpowiedzialności za własne nieprzemyślane decyzje. Najpierw poznajmy proces infekowania, opierając się na przykładach z całego świata (wybrałam tylko kilka charakterystycznych przypadków z milionów na całym świecie, aby wskazać powtarzające się schematy oddziaływania): "Spędziliśmy jakiś czas z przyjaciółmi, którzy szczepili się kilka miesięcy temu. Drugiego dnia w domu naszych przyjaciół czułam się strasznie, jakbym wypiła dużo kofeiny (nie mogę przyjmować kofeiny, bo czuję się wtedy okropnie). Moje serce mocno biło, a mój język i usta puchły. Bolały mnie stawy i mięśnie. To minęło dzień po naszym wyjeździe. Potem poszliśmy odwiedzić moją 15-letnią wnuczkę, która tydzień temu poszła na drugą dawkę szczepionki - to samo: kołatanie, bicie serca, opuchnięty język, usta i ból mięśni i stawów powrócił. Teraz już wiem, że nie ważne jak dawno ktoś się szczepił - będąc w bliskim kontakcie z nim wpływa to na moje zdrowie." "Ok.. naprawdę jestem przerażona! Byłam w Walmarcie z sąsiadką i jej dorosłą córką. Obie przyjęły już podwójną dawkę szczepionki, Spędziłam z nimi około półtorej godziny. Właśnie dostałam okres!! Mam 60 lat i nie miałam okresu od 7 lat!" "(...) przez ostatnie 9 lata pracowałam jako masażystka, z moimi klientami pracuję średnio przez 1,5 godziny. Przyjmuję również osoby że pracując z klientami szczepionymi mam najgorsze reakcje kiedy ich masuję. Prawie natychmiastowy ból głowy jak w imadle, dziwne swędzenie z tyłu gardła, uciskanie w klatce piersiowej i przypadkowe kołatanie serca, pulsujące uczucie w dolnym brzuchu i ogólne uczucie ciągu kilku dni po ich masowaniu pojawia się też wysypka na moim ciele i sporadyczne owrzodzenia na języku." "Przeszłam już menopauzę - a teraz mam trzecią miesiączkę po ekspozycji na szczepionych! Nie wierzyłam, dopóki nie zdarzyło się to trzeci raz. Pierwszy raz miałam kontakt ze szczepionym chłopcem chłopca, który nocował z moim synem w naszym domu. Po roku bez okresu dostałam 3-dniowe krwawienie, 8 dni później stałam 3 metry od osoby szczepionej, przez 30 min i tego dnia dostałam KRWOTOK, a krwawienie trwało nieprzerwanie 3 podobne posty, więc postanowiłam trzymać się z daleka i mąż robił mi wszystkie zakupy plus nie wpuszczaliśmy do domu żadnych szczepionych. Minęły 2 szczęśliwe tygodnie, a ja postanowiłem złamać zasady i poszłam do TJ Max, tylko na 5 min. Tego dnia zaczęłam kolejne krwawienie, które trwało 9 dni. Po skończeniu krwawienia musiałam jechać do IKEA, żeby przetestować kanapę, zanim kupię ją online. Było mega pracowicie, pełno szczepionych (polityka sklepu-szczepieni nie muszą nosić maski), tyle osób było bez maski, że nie mogłam ich uniknąć, ale pomyślałam, że chociaż zobaczę, czy w transmisji poszczepionkowej jest jakaś prawda Pomyślałam, że to byłoby zbyt dziwne, gdybym dostała kolejny okres. Wróciłam do domu i w ciągu 2 godzin mam kolejny krwotok. Jestem już przekonana, że to co im wstrzykują przenosi się na innych ludzi." "Nie szczepimy się, ale mój mąż jest trenerem całego zespołu zaszczepionych osób i spędza z nimi 12-14 godzin dziennie, sześć dni w tygodniu. Niedawno zaczęły formować się na jego całym ciele spuchnięte guzki (jak spuchnięte węzły chłonne) oraz ostry łupież na głowie. Zwłaszcza na jego czaszce. Jestem pewna, że to od zaszczepionych." "Moja 19 letnia córka pracuje w bliskim kontakcie z zaszczepionymi. Nie szczepiła się i nigdy nie niedawno wylądowała na ostrym dyżurze, z powodu duszności i bólu w klatce piersiowej. Mówili, że nie mogą znaleźć nic ′′ złego ′′ ale tak się dzieje często ostatnio z nią. Zwłaszcza w pobliżu rady, jak ją ochronić / pomóc?" "Nigdy nie będę się szczepić, ale pracuję z kilkoma kobietami, które w większości szczepiły się raz, niektóre dwa razy. Na koniec każdego dnia pracy boli mnie szyjka macicy, a w ostatnich dniach torbiele (2) które mam w lewej piersi były bardzo bolesne!". "Więc... moja 14-letnia córka miała dość regularny cykl, 6-dniowy z ciężkimi pierwszym dwoma dniami... Była ostatnio na weselach, uroczystościach rodzinnych, wyjeździe rodzinnym, a teraz pracuje ze mną w ogromnym obiekcie z tysiącami osób... niektórzy z pewnością są zaszczepieni. Dziś rano obudziła się z wczesnym okresem, z licznymi skrzepami krwi, wymiotami aż do utraty przytomności i przerażającymi skurczami." Co zgłaszają ludzie mający kontakt ze szczepionymi: - bóle głowy (aż do migrenowych), bóle oczu (gałek ocznych i wokół oczu); - problemy ze wzrokiem, suchość oczu, przekrwienie oczu; - złe samopoczucie, aż do bardzo złej formy wymagającej snu i odpoczynku; - zawroty głowy, problemy z równowagą; - problemy z koncentracją i skupieniem (mgła umysłu); - obrzęki w dziwnych miejscach, opuchlizna; - problemy z sercem; - mikroskopowe zdjęcia krwi wykazują sklejanie się erytrocytów; - problemy neurologiczne; - problemy menstruacyjne, dodatkowe krwawienia, krwawienia po przejściu menopauzy, krwawienia dziewczynek poniżej 12 roku życia (nawet 6-cio letnich); - bóle podbrzusza, aż do skurczów włącznie; - utratę mleka w trakcie karmienia piersią; - poronienia; - brak apetytu; - wybroczyny podskórne, guzki, czyraki, siniaki(szczególnie na kończynach); - wysypki skórne nieznanego pochodzenia, ropne i/lub zapalne wypryski; - narośla (aż do sporych guzów) i znamiona skórne (zazwyczaj czerwone dziwne plamy); - problemy z zatokami, czasem jakby alergiczne reakcje (nawet w okresach letnich); - wzdęcia, problemy jelitowe; - problemy z żyłami (pieczenie, ból); - dziwne krwawienia różnego rodzaju (z nosa, z uszu); - objawy infekcji bez wyraźnej przyczyny (nawet w lecie); - co dziwne i wstrząsające - chorują, a nawet umierają zwierzęta po kontakcie ze swoimi szczepionymi opiekunami, a samice rodzą zdeformowane i martwe płody... Ten materiał filmowy prezentuje ten temat nieco szerzej: W kwietniu 2021, wysoko wykwalifikowani lekarze z USA, przeprowadzili spotkanie online, w trakcie którego nie tylko dyskutują, dlaczego tak się dzieje, ale na koniec udzielają praktycznych porad na temat tego, co możemy teraz zrobić, aby chronić siebie i powstrzymać atak globalistów na rasę ludzką, dążący do zmniejszenia populacji: Wersja z polskim tłumaczeniem (jeszcze dostępna): 6. CZŁOWIEK ZASZCZEPIONY - BROŃ MASOWEGO RAŻENIA?Jawnie mówi się o "czwartej fali", która ma na nas uderzyć jesienią. Ostatnimi czasy jednak podaje się nawet precyzyjny termin "aktywowania" lawiny ciężkich chorób covidowych: druga połowa sierpnia /wrzesień 2021. Istnieje nawet nieoficjalne zalecenie, aby medycy powrócili z urlopów do 15 sierpnia 2021. Zachętą do szczepień PRZED zapowiadaną kolejną falą, ma być ich bezpłatność do końca września - ponieważ zakłada się odpłatność za podanie szczepionki po tym terminie. Wygląda więc na to, że planowane jest "wzmożone zapotrzebowanie", wynikające prawdopodobnie z lęku ludności przed zachorowaniem. Skąd biorą się tak precyzyjne terminy kolejnych części tego spektaklu? Z prostej logiki i ciągu zdarzeń, dokładnie zaplanowanych i realizowanych przez kontrolerów tej rzeczywistości: a) stworzono zbiorowy lęk przed śmiertelnym zagrożeniem ze strony choroby (wcześniej zmodyfikowano definicję słowa pandemia); b) wygenerowano dodatkowe problemy finansowe, zastój ekonomii, upadek wielu przedsiębiorców, stwarzając słabsze społeczeństwo, skoncentrowane na "przetrwaniu"; c) w oparciu o lęk oraz instynkt stadny - rozpoczęto masowe szczepienie pierwszych chętnych (czyli najmniej doinformowaną grupę społeczną - seniorów); d) zaczęto tworzyć łagodny przymus szczepień (presja społeczna, zawodowa, finansowa, ograniczenia dostępu do rozrywki, ograniczenia w podróżowaniu itp), dzięki czemu zaczęły się szczepić kolejne grupy społeczne; e) sfinansowano ogólnokrajowe kampanie medialne promujące szczepienia, opłacając dziennikarzy, celebrytów, sportowców itp medialne osoby, aby jak najszybciej, jeszcze PRZED WAKACJAMI 2021 zaszczepić dużą część społeczeństwa; f) wprowadzone w ten sposób w środowisko ludzkie, toksyczne preparaty, modyfikują ludzkie DNA, uszkadzają układ sercowo-naczyniowy, wywołują zaburzenia neurologiczne, ginekologiczne, powodując sterylizację populacji ludzkiej; dodatkowo - zawierają wewnątrz nieznaną nam technologię (w tym NANOTECHNOLOGIĘ);g) osoby zaszczepione okazują się NOSICIELAMI BRONI BIOLOGICZNEJ O GLOBALNEJ SILE RAŻENIA, OPIERAJĄCEJ SIĘ NA NATURALNYM POCIĄGU ISTOTY LUDZKIEJ DO ŻYCIA SPOŁECZNEGO... Ludzie zaczynają zarażać ludzi. Cały proces infekcji nieszczepionej części populacji odbywa się w najbardziej sprzyjającym do kontaktów międzyludzkich okresie - w wakacje, w czasie podróży, festiwali, imprez masowych, wesel itp (stąd aktualne "poluzowania", aby skłonić ludzi do kontaktów i transferu patogenów); h) ponieważ eksperymenty medyczne wszystkich wojen światowych trwają nadal - są to dziesiątki lat testów na nieświadomych tego pacjentach BigFarmy, klientach koncernów spożywczych, rolniczych potentatów GMO oraz bardzo długi czas stosowania chemicznej geoinżynierii - wypracowano odpowiednią technologię genetyczną (w oparciu o miliardy testów DNA, jakie ludzie wykonali w ciągu ostatniego roku), która przyniesie określone efekty, w określonym czasie. A jakie to efekty i jaki czas - wiedzą to kontrolerzy tego procesu. I oni właśnie ustanawiają kolejne etapy holokaustu na globalną skalę - eksterminacji ludzkiej dzień dzisiejszy, mogę już śmiało wypowiedzieć swój "ogląd" całościowy tej sytuacji: Wygląda na to, że właśnie uruchomiono kluczowy etap unicestwienia rasy ludzkiej, zastępując ją uzależnioną od technologii podtrzymującej życie, pod-rasę biotechnologiczną. Jaki jest cel tego działania? Czy istoty ludzkie, które przetrwają tę tragedię, mają stać się nośnikiem dla niefizycznej sztucznej inteligencji, która korzystać będzie z biologicznych skafandrów (ciał ludzkich), opanowanych przez nanotechnologię sztucznie podtrzymującą aktywność biologiczną ciał, aby pozostały one żywotne i zależne od woli AI? Oby nie. A czy to prawda - POCZUJ TO W SERCU SWOIM I PRZEDEFINIUJ SWOJE ŻYCIE W TRYBIE NATYCHMIASTOWYM... albo poczekaj na efekt ostateczny, pozostając w nieświadomej formie istnienia. Masz Wolną Wolę. Indi CDN... PS. dla tych, którzy "poczuli to swoim sercem" - nie załamujcie się, ciągle mamy szansę na ratunek. O tym wkrótce.************************** Autorka: Indi Paletko Terapeutka medycyny naturalnej (oraz nauczycielka), specjalizująca się w holistycznym uzdrawianiu człowieka, w oparciu o Tradycyjną Medycynę Chińską, ziołolecznictwo i suplementację, terapie manualne, terapię dźwiękiem, psychoterapię, bioenergetykę i wiele innych tradycyjnych metod uzdrawiania. W latach 2009-2011 roku była sekretarzem zarządu Polskiego Towarzystwa Tradycyjnej Medycyny Chińskiej PTTMC, a w latach 2009-2013 była członkiem-założycielem PTTMC ( Indi posiada również aktywne dary uzdrowicielskie, w tym jasnowidzenie, jasnoczcie, jasnosłyszenia i jasnoWiedzę - dzięki temu dokonuje perfekcyjnej diagnozy (rozpoznania), umożliwiającej skuteczne uzdrawianie. Wiedza, dziesiątki lat praktyki terapeutycznej i nauczycielskiej oraz rozwinięte parazmysły powodują, że każdy przekaz Indi jest weryfikowany na wielu poziomach. Od kilku dni w rosyjskich mediach wysyp zapowiedzi rosyjskich o możliwej “zachodniej prowokacji” w Ukrainie z użyciem broni masowego rażenia. Tak propaganda oswaja ludzi z tym, że Rosja może zaatakować bronią chemiczną, biologiczną, a nawet jądrową. Ale może nie zaatakuje Za każdym razem, kiedy propaganda oskarża kogoś o prowokację, pokazuje stan emocjonalny i umysłowy władzy na Kremlu. Ale rosyjska propaganda najwyraźniej kopiuje też działania Zachodu, który w czasie tej wojny ostrzegał Rosję, co się stanie, jeśli się nie zatrzyma w agresji na Ukrainę. Ostrzeżenia opierał na precyzyjnych – jak się okazało – doniesieniach wywiadu. Rosja to podrabia: ostrzega na podstawie zebranych informacji. Takich na przykład, że znaleziony na początku marca pod Chersoniem dron miał pojemnik. A z tego pojemnika można by coś rozpylać. Więc gdyby Ukraina miała broń chemiczną, to mogłaby ją tym dronem rozpylać. Cztery typy “prowokacji” Dotychczas “prowokacje” o których informowała propaganda, to były przede wszystkim wyprzedzające informacje o miejscach rosyjskich wojennych zbrodni. Jak pamiętamy, nikt Rosjan nie uprzedził, co Ukraińcy i zachodni dziennikarze zobaczą w Buczy po wycofaniu się wojsk rosyjskich i przez kilkanaście godzin propaganda nie wiedziała, co powiedzieć. Wyjaśnienia tworzyła na oczach publiczności: opowiadała o inscenizacjach z żywymi ludźmi, następnie zapewniała, że kiedy w mieście byli Rosjanie, to trupów nie było, dopiero drugiego dnia wpadła na pomysł, że mieszkańców Buczy zamordowano na złość Rosji i była to prowokacja. Aby ją uwiarygodnić, Zachód sfałszował nawet dane satelitarne, które pokazują, kiedy i jak dokładnie zginęli w czasie okupacji rosyjskiej mieszkańcy Buczy. Po Buczy propaganda wzięła się na sposób: zanim Ukraińcy znajdą kolejny masowy grób czy zwłoki w piwnicy ze śladami gwałtów i tortur, rosyjska armia oficjalnie uprzedza o “prowokacji” w miejscowości X, a rosyjska prokuratura wszczyna śledztwo w sprawie “prowokacji”. Teraz też mamy informacje o takich “prowokacjach” – w Lisiczańsku na wschód od Kramatorska w obwodzie mamy też “prowokacje”, które mają przerazić mieszkańców terenów, które Rosjanie chcą dopiero zaatakować. Propaganda mówi wprost, że wojska rosyjskie będą mordować „prowokacje”, dzieki którym Pitin może wykazać sprawność swoich słożb specjalnych w wykrywaniu zamachów na siebie i swoich (rzekomy zamach na ulubionego propagandystę Kremla, objetego zachodnimi sankcjami Władymira Sołowiowa)No i w końcu są zapowiedzi “zachodnich prowokacji z użyciem broni masowego rażenia”. Zachód – jak wyjaśnia propaganda – zamierza się posunąć do takich prowokacji ze względu na … sukces rosyjskiej “specjalnej operacji wojskowej” w Ukrainie. Tu więc Rosja za pośrednictwem swojej propagandy próbuje postraszyć cały świat. Dla przypomnienia – trzydniowa “specjalna operacja” kończy dzisiaj 61 dni. Jak mówił Edwardowi Krzemieniowi w generał Stanisław Koziej, także dla analityków wojskowości staje się coraz bardziej jasne, że Rosja rozważa, czy by jakoś nie użyć broni masowego rażenia w Ukrainie, skoro inne metody prowadzenia “operacji specjalnej” zawiodły. Oficjalna wykładnia brzmi bowiem tak: „Gdyby Federacja Rosyjska prowadziła na Ukrainie wojnę na pełną skalę, skończyłaby się ona dawno temu”. Czyli: moglibyśmy zbombardować i zrównać z ziemią duży kraj w Europie, ale na razie się powstrzymujemy. Propaganda szykowała odbiorcę na taką możliwość już w prawosławną Wielkanoc. Zapowiadała “ukraińskie prowokacje” wymierzone w wiernych zgromadzonych w cerkwiach po rosyjskiej stronie frontu. Nic takiego się jednak nie wydarzyło. Cofnęli się? W zapowiedziach wojskowych o użyciu przez Putina broni masowego rażenia jest też strach: używając konstrukcji z “zachodnią prowokacją” piszą, że oskarżenie Rosji o użycie takiej broni doprowadziłoby do jej całkowitej gospodarczej i politycznej izolacji. Do drastycznych akcji telewizyjne „Wiesti” przygotowują widza praktycznie co dzień: w taki sposób, zapowiedzią „precyzyjnego zniszczenia celi w Ukrainie” program zaczyna się prawie co dzień (screen „Wiesti” z 16 kwietnia) Prowokacja zwykła – z grabieżą albo mordem Inscenizacja ze zwłokami – czytaj: miał miejsce kolejny mord, tym razem w Lisiczańsku “Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej poinformowało o zbliżającej się prowokacji w Lisiczańsku. Szef Centrum Kontroli Obrony Narodowej Federacji Rosyjskiej generał Michaił Mizincew powiedział, że do miasta przybyły media, które brały udział w inscenizowanych filmach wideo w Buczy. Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy wraz z brytyjskimi służbami specjalnymi szykują kolejną fałszywkę. W tym celu do miasta z wyprzedzeniem przybyli przedstawiciele mediów ukraińskich i zachodnich, którzy wcześniej realizowali inscenizowane kręcenie zdjęć i filmów w Buczy”. Sprawą natychmiast zainteresował się Komitet Śledczy, który poprosił rosyjskie Ministerstwo Obrony o informację o zbliżającej się prowokacji w Lisiczańsku. Sprawa będzie badana „w ramach spraw karnych dotyczących zbrodni reżimu kijowskiego”. Prowokacja z grabieżą – czytaj: rosyjskie wojsko grabi i Ukraina ma na to kolejne dowody Ministerstwo Obrony zapowiedziało przygotowanie prowokacji Kijowa w obwodzie mikołajowskim. „Według dostępnych wiarygodnych informacji, w osiedlu typu miejskiego Woskresienskoje w obwodzie mikołajowskim reżim kijowski z góry przygotował kolejną wyrafinowaną prowokację, aby zdyskredytować rosyjskie siły zbrojne wobec światowej społeczności” – powiedział generał Mizincew. “Na polecenie dowództwa Sił Zbrojnych Ukrainy specjaliści od operacji informacyjnych i psychologicznych przeprowadzili inscenizowane filmowanie »aktów grabieży« rzekomo popełnianych przez rosyjskich żołnierzy przeciwko ludności cywilnej: brygada obrony terytorialnej ubrana w rosyjskie mundury, korzystająca z samochodów ze znakiem »Z«, demonstracyjnie rabowała prywatne domy i realizowała zdjęcia i filmy wideo swoich zniewag na telefonach komórkowych”. „Z góry ostrzegamy tak zwany cywilizowany Zachód, że kolejna fałszywa przez władze Kijowa »o okrucieństwach Rosjan« ma być w najbliższym czasie rozpowszechniana za pośrednictwem »obiektywnych« i »niezależnych« zachodnich mediów z pełną aprobatą kuratorów zlokalizowanych w Kijowie – podkreślił szef krajowego centrum”. Rosyjskie Ministerstwo Obrony ostrzegło „tak zwany cywilizowany Zachód”, że takie fałszywki będą wkrótce rozpowszechniane w sieci z udziałem „obiektywnych i niezależnych” zachodnich mediów. Prowokacja pod Odessą – czytaj: postraszymy ukraińskich cywili i Zełenskiego To jest inna prowokacja. Z jej opisu wynika, że dopiero się zdarzy i władze Ukrainy powinny się bać: “Służba Bezpieczeństwa Ukrainy szykuje nowe prowokacje, by oskarżyć rosyjskich żołnierzy o tzw. zbrodnie wojenne – poinformował stały przedstawiciel Rosji przy OBWE Aleksander Łukaszewicz”. „W tym celu planuje się ubrać jeden z oddziałów SBU w rosyjskie mundury wojskowe i przeprowadzić demonstracyjną egzekucję mieszkańców. Oczekuje się, że zdjęcia i materiały wideo z tych akcji zostaną opublikowane przez ukraińskie i zachodnie agencje informacyjne w kolejnych fałszywych kampaniach” – powiedział Łukaszewicz. „Wojsko ukraińskie planuje również prowokacje podobne do ostatniego uderzenia na Kramatorsk. Przygotowywany jest scenariusz ataku rakiety Toczka-U na akumulację uchodźców na stacji kolejowej we wsi Łozowa”. Poza tym pod Odessą Kijów – ujawnia rosyjska propaganda – planuje sam zaatakować bronią chemiczną swoją flotę w porcie Jużnyj.: „W rejonie odeskiego portu Jużnyj ukraińskie służby specjalne planują prowokację przy użyciu toksycznych chemikaliów, aby oskarżyć rosyjskie wojska o rzekome ataki na infrastrukturę cywilną. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem może być imitacja ataku rakietowego Sił Zbrojnych Rosji na zachodnią bazę marynarki wojennej Ukrainy, w wyniku którego zostanie wysadzony w powietrze portowa chłodnia położona 500 metrów od obiektu wojskowego” – powiedział generał pułkownik Mizincew. Mizincew wyjaśnia, że w celu realizacji tego scenariusza 18 kwietnia 2022 r. dostarczono z Odessy na teren przedsiębiorstwa pojemnik z amoniakiem (10 ton), a funkcjonariuszom organów ścigania i służbom specjalnym w obwodzie odeskim przyznano ochronny ekwipunek. Prowokacja kwalifikowana – z bronią masowego rażenia Informacje o “planowanej zachodniej prowokacji z użyciem broni masowego rażenia” to inny rodzaj groźby. W weekend armia i dyplomaci prześcigali się w oskarżaniu o to Zachodu – co niestety oznacza, że z braku sukcesów w wojnie w Ukrainie Putin zaczyna to poważnie rozważać (propaganda pokazała nam przy okazji “kapitulacji Mariupola”, że decyzje podejmuje tylko i wyłącznie Putin, a nie jest w najlepszej kondycji psychicznej i fizycznej) Nie jest to wątek nowy – przez dwa miesiące wojny byliśmy straszeni, że Ukraińcy mogli móc mieć w przyszłości zdobyć bron jądrową, a potem – że mieli u siebie amerykańskie laboratoria biologiczne, gdzie testowano specjalne zarazki, które atakowałyby wyłącznie Słowian. To wszystko działo się jednak przed wycofaniem się Rosjan spod Kijowa, w czasach, gdy Putin mógł wierzyć w szybkie zwycięstwo w “bitwie o Donbas”. Wystarczyło ostre zachodnie dementi (że broni masowego rażenia w Ukrainie nie ma, więc jej pojawienie się będzie zaliczone Rosji), i wątek z propagandy znikał. Teraz jest trochę inaczej. “Prowokacja chemiczna” – czytaj: rozważamy uczycie broni chemicznej Ministerstwo Obrony Rosji oskarża teraz USA o to, że “szykują prowokacje, by oskarżyć Rosję o użycie taktycznej broni jądrowej”. Jak powiedział Igor Kiriłłow, szef sił obrony radiacyjnej, chemicznej i biologicznej, jest to „reakcja na sukces Rosji w operacji specjalnej”. „Tak więc, próbując zdyskredytować specjalną operację wojskową wojsk rosyjskich, reżim kijowski, na sugestię administracji amerykańskiej, jest w stanie zrealizować w najbliższej przyszłości scenariusze, które doprowadzą do śmierci dziesiątek tysięcy Ukraińców” – informuje propaganda. Dowodem na “prowokację” ma być to, że Stany Zjednoczone dostarczyły Ukrainie ampułki z antidotum na broń chemiczną (to nie jest nowa informacja – informacje o antidotum pojawiły się po pierwszej chemicznej groźbie Rosji). Poza tym już 9 marca Rosjanie znaleźli koło Chersonia „trzy drony z pojemnikami do rozpylania preparatów”. Trzy amerykańskie scenariusze prowokacji – czytaj: Rosja analizuje różne możliwości Trzy scenariusze “amerykańskiej prowokacji” ogłosił tenże generał Kiryłłow: „Stany Zjednoczone planują wykorzystać trzy scenariusze, by oskarżyć Federację Rosyjską o użycie chemicznej, biologicznej lub taktycznej broni jądrowej na Ukrainie”. “Scenariusze amerykańskie”, czyli co Putinowi chodzi po głowie „Najbardziej prawdopodobny jest pierwszy z nich. To jest zainscenizowany incydent pod fałszywą wariant scenariusza to ukryte użycie broni masowego rażenia w niewielkich ilościach w celu stłumienia zdolności stawiania oporu w ramach rozwiązywania zadania prawdopodobny scenariusz to otwarte użycie broni masowego rażenia na polu bitwy w przypadku niepowodzenia w osiągnięciu sukcesu przy użyciu broni konwencjonalnej”. “W pierwszym scenariuszu, jak zauważył generał Kiriłłow, możemy mówić o faktycznym użyciu broni biologicznej i chemicznej z ofiarami wśród cywili. Można też mówić o inscenizacji sabotażu przez Federację Rosyjską w obiektach należących do Ukrainy, które były zaangażowane w opracowywanie komponentów do broni masowego rażenia”. Według Kiriłłowa, taki scenariusz ma zostać zrealizowany w zakładach biologicznych i chemicznych w Charkowie i Kijowie. „Prowokacja jest możliwa w elektrowniach atomowych, w szczególności w elektrowni atomowej w Zaporożu, która jest pod kontrolą Rosji”. Według Kiriłłowa, ukraińskie władze rozważają atak na składowisko odpadów radioaktywnych w przedsiębiorstwie dawnych Zakładów Chemicznych. Znajduje się we wsi Kamenskoje w obwodzie dniepropietrowskim. „Rosyjskie Ministerstwo Obrony dysponuje dokumentem potwierdzającym sprzeniewierzenie środków przeznaczonych przez UE na utrzymanie obiektu i krytyczny stan magazynów”. Drugi scenariusz rozważano w fabryce Azowstal. Jednak naczelny wódz Putin zniweczył ten plan wydając rozkaz odwołujący szturm. „Trzeci scenariusz – otwarte użycie broni masowego rażenia na polu bitwy w przypadku niepowodzenia w osiągnięciu sukcesu bronią konwencjonalną jest rozważany dla Słowiańska i Kramatorska, które zostały zamienione w miasta-twierdzy” – powiedział Kiriłłow. “Inscenizacja użycia broni masowego rażenia przez ukraińskie kierownictwo ma na celu oskarżenie Rosji o używanie zakazanej broni w celu odizolowania jej pod względem ekonomicznym i politycznym”. Dowodem na niewinność Rosji w sprawie broni chemicznej ma być to, że 27 września 2017 Federacja Rosyjska całkowicie zniszczyła swój arsenał chemiczny, co zostało potwierdzone certyfikatem Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej. “Prowokacje Zachodu są efektem niedziałania sankcji” – czytaj: Rosji nie zostało z powodu sankcji za dużo czasu Propaganda zapewnia, że Zachód szykuje “prowokacje”, bo nie zdołał pokonać Rosji sankcjami gospodarczymi, a na froncie w Ukrainie odnosi ona same sukcesu i realizuje plan. W 61. dniu wojny wiemy już, że takie komunikaty trzeba czytać na odwrót: Rosji pali się grunt pod nogami, dlatego rozważa użycie broni masowego rażenia. Na początku symbolicznie – tak jak nam to opisał generał Kiriłłow – żeby Zachód się wystraszył. Myśl tę rozwija rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa: “Stany Zjednoczone wraz z NATO weszły w ostatni etap wypracowywania prowokacji na Ukrainie”. Zacharowa podkreśliła, że pierwotnym planem Waszyngtonu było wywarcie ekonomicznej presji na Rosję, aby zmusić Moskwę do „całkowitego ponownego rozważenia jej uzasadnionych interesów bezpieczeństwa”. „Nie wyszło. Teraz Stany Zjednoczone przechodzą na użycie broni masowego rażenia, a właściwie do gier z przekraczaniem »czerwonej linii«”. “Jeśli tak się stanie, skutki będą nieobliczalne. Każda z ofiar obciąży sumienia amerykańskich strategów i sumienia – o ile je mają – marionetek w Kijowie”. Zacharowa przezornie zaznacza, że instytucje, które mogłyby zbadać, kto naprawdę użył broni masowego rażenia w Ukrainie (Chemical Forensics International Technical Working Group i TNO – Nederlandse Organisatie voor Toegepast oraz specjalizująca się w truciznach typu nowiczok Natuurwetenschappelijk Onderzoek oraz Czerwony Krzyż), są zależne od Zachodu, więc nie wolno wierzyć w ich ustalenia (w domyśle – i tak oskarżą o to Rosję). Rosja zapewnia: My w życiu nie użyjemy broni masowego rażenia Strasząc “zachodnią prowokacją” propaganda podaje też komunikaty z zapewnieniami, że Rosja takiej broni nigdy nie użyje. Musimy to czytać chyba tylko jako deklarację “Bardzo byśmy nie chcieli i zrobimy wszystko, żeby przekonać Putina”. Cytowany tu generał Igor Kirilłow określił jako absurdalne oświadczenie dyrektora CIA o możliwym użyciu przez Rosję taktycznej broni jądrowej na Ukrainie: “Przy obecnym poziomie wyposażenia technicznego międzynarodowego systemu monitorowania prób jądrowych nie da się ukryć użycia takiej broni”. Wiceprzewodniczący Rady Federacji (izby wyższej parlamentu) Konstantin Kosaczow zapewnił, że rosyjska armia ma dość siły, aby zapobiec prowokacji bronią masowego rażenia na Ukrainie. Jak chcą zapobiec? Wyjmą Putinowi telefon z gniazdka? Prowokacja Zełenskiego: FSB ujawnia operację „obrzyn” przeciwko ulubionemu propagandyście Putina Tymczasem w poniedziałek Putin znalazł nowy podwód ataku na Ukrainę: jego służby bezpieczeństwa aresztowały ludzi, których oskarżyły o próbę zamachu na czołowego putinowskiego propagandystę Włodymira Sołowiowa. Putin ogłosił to osobiście, a zatrzymani nie przyznawali się do winy tylko przez dwie godziny. Potem już zgodnie mówili, że zamachu kazała im dokonać Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (Ukraińcy mówią, że to bzdura). Zdaniem Federalnej Służby Bezpieczeństwa Putina zamachowcy szykowali się do zamachu przy pomocy „domowej roboty ładunku wybuchowego, ośmiu koktajli Mołotowa, sześciu pistoletów, obrzyna strzelby myśliwskiej, granatu i ponad tysiąca naboi różnych kalibrów”. Sołowiow wyrażając FSB wdzięczność za uratowanie życia ogłosił, że za zamachem musiał stać osobiście prezydent Wołodymyr Zełeński, bowiem wspomniał o Sołowiowie kilka razy. Szef Dumy Wiaczesław Wołodin wierzy oczywiście Sołowiewowi: uznał na tej podstawie, że „Ukraina ześlizgnęła się na ścieżkę państwa terrorystycznego i utraciła niezależność”. Władymir Sołowiow opowiada w swoim wieczornym programie „Wieczór z Władymirem Sołowiowem” o zamachu na niego (screen, „Zadowoleni, Europejczycy, zadowoleni, naziści?” – pyta. Z programu wynika, że Rosja jest ostatnią ostoją wolności słowa i bezpieczeństwa dla dziennikarzy. „Ciekawe, czy szczegóły zamachu znała amerykańska ambasada w Moskwie?” – komentują pozostali komentatorzy. „Zełenski jest prezydentem kraju, który rozpętał wojnę przeciwko własnemu narodowi, nie chce angażować się w dialog, chwycił za broń, popiera ideologię nazistowską, a teraz widzimy, że stanowi zagrożenie dla ludności cywilnej, dziennikarzy, organizując akty terrorystyczne” – podkreślił Wołodin. Na dziś chyba wystarczy? Od początku napaści Rosji na Ukrainę śledzimy, co mówi na ten temat rosyjska propaganda. Jakich chwytów używa, jakich argumentów? Co wyczytać można między wierszami? Nasz cykl GOWORIT MOSKWA znajdziesz pod tym tagiem. Rosyjska propaganda: rys. Weronika Syrkowska/ Agnieszka Jędrzejczyk Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej” , do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. ›Skutki użycia broni atomowej. Odkryto straszną 14:34Źródło zdjęć: © CSHEL University Of Delaware | University of DelawarePo II wojnie światowej wojska USA dokonały kilku prób jądrowych w pobliżu atolu Bikini. Od tego czasu minęło ponad 70 lat, ale nowe, szczegółowe mapy dna morskiego pokazują, że jest ono wciąż pełne powybuchowych kraterów i szczątków statków, które brały udział w drugiej wojny światowej rozpoczął wyścig zbrojeń, który obejmował rywalizacje w zakresie posiadanej broni atomowej. Stany Zjednoczone testowały swoje możliwości jądrowe na Wyspach Marshalla, które są jednym z najdalej położonych miejsc na jądrowe na Wyspach MarshallaBroń jądrową testowano głównie na atolach Bikini oraz Enewetak. Łącznie zdetonowano aż 67 ładunków atomowych, w tym bombę Bravo. Była to najpotężniejsza bomba wodorowa, która powstała w Stanach jądrowe odbywały się również pod wodą, gdzie wojsko USA sprawdzało, jak taka broń sprawdzi się w przypadku jednostek pływających. Cała operacja nosiła nazwę "Crossroads". W jej trakcie, w latach 1946-1958 zdetonowano aż 22 bomby atomowe na atolu jądrowe na atolu Bikini doprowadziły do skażenia jego znacznego obszaru. Zmusiły również ludność zamieszkującą pobliskie atole do przeprowadzki. Wiele osób do dzisiaj nie może wrócić do swojego domu. Znaczna część Wysp Marshalla wykazuje większą radioaktywność niż mapy morskiego dnaNa spotkaniu American Geophysical Union (AGU) zespół badaczy zaprezentował wyniki analiz przeprowadzonych w obszarach testowania broni atomowej na Wyspach Marshalla. Stworzone mapy pokazały, że w miejscach wybuchów znajdują się ogromne kratery, a w ich pobliżu znajdują się zatopione wraki statków. Pomimo upływu czasu, ślady prób jądrowych nie zniknęły, a piasek nie zasypał też:

broń masowego rażenia skutki